Piętnasty "Miesiąc Fotografii" w Paryżu PDF Drukuj Email

FOTOGRAFIA EUROPEJSKA MIĘDZY TRADYCJĄ A MUTACJĄ

 

Piętnasty Miesiąc Fotografii w Paryżu

 

Już od 28 lat w Paryżu odbywają się w latach parzystych w listopadzie „miesiące fotografii”, organizowane przez Stowarzyszenie PARIS AUDIOVISUEL, które dawniej mieściło się na ul. Boëtie a od stycznia r. 1996 dzięki ówczesnemu merowi Chiracowi w pięknie odbudowanym zabytkowym budynku w dzielnicy Marais na rue Fourcy. Ten EUROPEJSKI DOM FOTOGRAFII, czynny przez cały rok ( wystawy, bogata biblioteka, sale kinowe ), jest centrum wszelkich poczynań związanych z organizacją miesiąca fotografii, którego komisarzem jest tradycyjnie Jean Luc Monterosso, dyrektor MEPu ( Maison Européenne de la Photographie). 

Tym razem tematem „miesiąca fotografii” była Fotografia Europejska miedzy tradycją a mutacją i jak zwykle można było obejrzeć około 100 wystaw w muzeach, galeriach i instytutach zagranicznych. Niestety nie było ani jednej wystawy polskiej, choć odkryłam polskie akcenty na dwóch wystawach zbiorowych. W gmachu Invalides w ramach wystawy ze zbiorów Muzeum Współczesnej Historii p.t. „ Fotograficzna przeprawa przez wiek XX” wisiały dwa zdjęcia Mariana Schmidta, który przez kilkanaście lat mieszkał w Paryżu i współpracował z agencją Rapho. Natomiast w pałacu Chaillot na wystawie „Europejskie fabryki” wśród zdjęć z 6 miast ( Belgrad, Dublin,Łódź, Malmő, Timisuara i Turyn) mogłam obejrzeć zdjęcia z Łodzi, jednej z przemysłowych stolic Europy Centralnej, przeczytać wypowiedzi Zanussiego oraz w katalogu pochwały dla osiągnięć filmowych tego miasta, nazwanego HOLLYŁÓDŹ ze wskazówką jak należy wymawiać (Hollywoutsch). Ta wystawa będzie wędrowała po Europie, jest teraz w Brukseli i trafi również do Polski. Niestety wśród instytutów zagranicznych, które promowały twórczość swych rodaków ( m.in. Goethe Institut, szwajcarski, słowacki, fiński, irlandzki, holenderski), nie znalazł się Instytut Polski na rue J. Goujon.

Oczywiście trudno byłoby obejrzeć wszystkie wystawy w ciągu 10 dni, tym bardziej, że było kilka bardzo ciekawych wystaw malarskich (m.in. Picasso i Prévert). Powinno się tam spędzić cały listopad, ponieważ rokrocznie od lat 10 odbywają się tam światowe targi fotografii w Carrousel du Louvre, na których prezentują się galerie i wydawnictwa z 5 kontynentów, a tym razem gościem honorowym była Japonia. Niestety żadna z polskich galerii nie była tam reprezentowana, można było jedynie zobaczyć prace Zofii Kulik.Warto zapisać sobie w kalendarzu termin następnych Targów w r.2009 ( od 19 listopada) – może wreszcie zobaczymy polską galerię.

Wśród wystaw, które zdążyłam obejrzeć w Paryżu , do bardzo interesujących zaliczam trzy -złożoną ze 140 prac wystawę Lee Miller w Muzeum Jeu de Paume, wystawę pt. „Bezstronność” („Objectivités”)  w pałacu Chaillot oraz wystawę „Marianne” w Domu Danii na Polach Elizejskich. Pierwsza to retrospektywa złożona z oryginalnych zdjęć ze zbiorów Victoria and Albert Museum w Londynie. Lee Miller była najpierw modelką a potem fotografem, muzą Man Ray’a i wielu surrealistów. Można tam było obejrzeć film, w którym występowała. Druga wystawa, złożona z prac zarówno profesorów jak i uczniów Szkoły Becherów w Dusseldorfie, zadziwiała różnorodnością sposobów eksponowania fotografii. Trzecia wystawa w centrum Paryża prezentowała okładki francuskiego tygodnika MARIANNE z lat 1932 – 1940, na których umieszczano satyryczne fotomontaże dotyczące faszyzmu duńskiego fotografa (Marius Jacob Kjerdgaard ). Tylko 60 zdołano odnaleźć, bo Niemcy po wkroczeniu do Paryża gazety spalili.

W Palais de Tokyo pokazano prace 18 autorów wybranych z pośród 200 znanych fotografów z 43 krajów, a uczestniczących w konkursie dot. ochrony środowiska. Tym razem tematem była Woda, a nagrodę szwajcarskiego banku Pictet wysokości 62 tys euro otrzymał Kanadyjczyk Benoit Aquin za serię zdjęć obrazujących tragiczną suszę w północnych Chinach. Przy okazji miesiąca fotografii przyznawane są również inne nagrody. I tak po raz piętnasty Paris Match nagrodził fotografa, tym razem otrzymał ją za reportaż z centralnej Afryki fotograf z agencji L’oeil public Frédéric Sautereau. Grand Prix Care, stowarzyszenia propagującego fotografię socjologiczną, otrzymała Stéphanie Sinclair a jej zdjęcia można było obejrzeć w galerii Fait et Cause na rue Quincampoix.

Trudno byłoby mi opisać wszystkie wystawy, które zdążyłam obejrzeć w Paryżu, ale odwiedziłam oczywiście najdłużej działającą, bo już 33 lata, galerię Agaty Gaillard na wyspie św. Ludwika , a poznałam ją w r. 1970 jako świeżo poślubioną żonę znanego a nie żyjącego już fotografa Charbonnier, autora znanej książki „ Un photographe vous parle”. W ub. roku odeszła także Yvette Troispoux z klubu 30 x 40, skupiającego wybitnych fotografów Paryża, która fotografowała przede wszystkim znanych fotografów, również jako oficjalny fotograf miesiąca fotografii na wszystkich wernisażach.

Obejrzałam dwie wystawy poświęcone fotografii amerykańskiej – pokazane zapewne w formie dialogu między starym kontynentem a Ameryką. W Bibliotece Narodowej na rue de Richelieu wystawiono 320 zdjęć ze zbiorów Gabinetu Rycin, a liczba ta stanowi 1/10 tam znajdujących się zdjęć amerykańskich. I tak w 6 cyklach umieszczono m.i.prace Diany Arbus, Lee Friedlandera, Harry Callahana, Paula Caponigro. W budynku Fundacji Cartier–Bressona na dwóch piętrach wisiały zdjęcia tego wielkiego fotografa francuskiego na przemian ze zdjęciami Amerykanina Walkera Evansa, a wystawa miała tytuł „Fotografować Amerykę” . Może dlatego właśnie tak ich połączono, że Bresson miał pierwszą wystawę właśnie w Nowym Jorku w roku 1930, tam poznał Evansa i z nim się zaprzyjaźnił, mówił nawet że „ gdyby nie Evans nie byłbym fotografem ale filmowcem” a może dlatego nie pokazano Bressona wystawy „Europejczycy”, bo posłano ją do Warszawy z okazji 100-lecia jego urodzin.

W Europejskim Domu Fotografii spotkałam na wernisażu Sabinę Weiss, a z którą wywiad przeprowadziłam i opublikowałam już wiele lat temu, ale była tak oblegana , że nie mogłam drugiego wywiadu przeprowadzić z powodu jej półwiecznego jubileuszu. Natomiast udało mi się to zrobić ze sławną fotoreporterką wojenną Christine Spengler w jej mieszkaniu, z którą również 20 lat temu taka rozmowę opublikowałam, choć bardzo trudno ją w Paryżu zastać.

W MEPie poza wystawami można było w tym czasie uczestniczyć w wielu konferencjach, spotkaniach ze znanymi autorami a nawet przedstawić do oceny własne portfolia zdjęć. Na pewno warto do Paryża przyjeżdżać w listopadzie w latach parzystych.

 

 

Krystyna Łyczywek

 
Copyright © 2010 Open Source Matters. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.